piątek, 2 października 2009

Za-szyłam się i jak to kiedys było...

I to dosłownie :-)
Otóż mam w swoim "dorobku" sofę/komplet do siedzenia,który ciężko mi dopasować do nowego otoczenia(niedawna przeprowadzka) Kiedyś,ów komplet spisywał się świetnie.Znalazłam nawet kilka starych zdjęć.Nie są najlepszej jakości,ale zrobione były jakieś cztery lata temu.Tak swoja droga to niezłego staruszka-sofę,mam w domu,jak na dzisiejsze czasy :-)
Jako ze na fotce jest mój mąż i nie mam jego zgody na publikacje,postanowiłam zamazać twarz,wybaczcie :-)



Dzisiaj,kolorem swym,trochę mi przeszkadza.No nic to,koniec marudzenia.Wzięłam i się spięłam i uszyłam coś w stylu narzutki i nowe jaski na poduchy.Narzutka owa,jest mała i umiejscowiona w miejscu,gdzie się siedzi na kanapie.Próbowałam wszystkiego;od kupnych narzut,które to zjeżdżały,po koce i różne takie.Nic się nie sprawdza na skórzanym "siedzeniu"




PS.Pamietnik komus potrzebny?Tutaj trzeba sie zapisywac

4 komentarze:

  1. zdolna jestes,,bestio,,!e.

    OdpowiedzUsuń
  2. faaaajny efekt i połaczenie kolorów, a jak zareagowali domownicy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne kolory, a kominek, aż mi się ciepło zrobiło:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz i odwiedziny :-) Bedzie mi milo jeśli jeszcze tu wrócisz:)